• Wpisów:13
  • Średnio co: 259 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:37
  • Licznik odwiedzin:29 886 / 3630 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zadzwonił Edward.
że za dziesięć minut będzie na dole.
pobiegłam i czekałam.

obok mnie siedziała niesamowita osoba
jakby wyjęta z czarno-białego filmu sprzed lat.......
Była taka aktorka.... Pola Negri...
Jaka ta dziewczyna klimatyczna !



siedziałyśmy razem - ja zerkała mna nią, ona na mnie ukradkiem.....
prawdę mówiąc - nie mogłam od niej oderwać oczu......
  • awatar ifuhdtx: fajne czekam aż będzie dalej wbij do mnie
  • awatar Pracownia "POZYTYWKA": świetne, to co robisz jest mega inspirujące !!! :) . nieśmiało zapraszam do mnie po łyk biżuteryjnej inspiracji :)
  • awatar Gabi-5mates: Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia Życzy Gabi_5mates
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Ostatnie pół godziny było bardzo nerwowe..

Pełna obaw, niepewności nie czekając na windę zbiegłam po schodach.
Nie wiedziałam kogo mam szukać... Znałam tylko głos i miałam mgliste wspomnienie twarzy..
Stał pod ścianą, zamyślony..
Ale nagle nasze oczy się spotkały a ja mało nie upadłam.. Znaczy..nogi mi się jakoś tak... ugięły..


Podniósł na mnie wzrok..Uśmiechnał się..
Ja spuściłam głowę.. Nie śmiałam mu spojrzeć w oczy jakoś..
- Cieszę się że wreszcie Panią mogę spotkać.. Jestem w mieście przejazdem. Mam tu spotkanie i pomyślałem.. że spotkam się z Panią..porozmawiamy..
-TAK! Ja też się cieszę.. Jaa.. ja mam tyle pytań..
-Och chyba Pani nie pomogę..

-Proszę mi powiedzieć co się stało tamtego dnia.. ja.. ja nic nie pamiętam...
- Jechałem na spotkanie z bratem, jechałem za Panią..na stoku, tam gdzie te serpentyny..Pani samochód zaczął się dziwnie zachowywać... Pędziła Pani jak po śmierć! Na zakręcie nagle wpadła Pani w poślizg, auto stanęło - tylko dzięki barierce.. Zanim samochód spadł zdążyłem wyciągnąć Panią i plecak i... Wezwałem pomoc.. Potem odwiedzałem Panią, ale nie mieliśmy okazji porozmawiać, a ja musiałem wyjechać..


- Dziękuję- wyszeptałam- dziękuję za wszystko... Nie wiem co się stało.. nic nie pamiętam.. Mam kilka "pamiątek" ale nic ponadto..
Przytuliłam się, bo brakło mi słów..
.

Popatrzyłam w te jego bursztynowe oczy...
-Dobrze że się spotkaliśmy. Niby nic, a mam tyle nadzieji.. pytań...


-Muszę Panią rozczarować..
Przyjechałem tu, bo mam spotkanie z bratem.. Potem znów wyjeżdżam - na długo...


- Dopiero się spotkaliśmy..

Rozpłakałam się..
-Przepraszam.. Muszę na chwilę do łazienki...

Stanęłam przed lustrem..
Jedyna osoba, co do której miałam jakieś plany i nadzieje -opuszczała mnie.. To nic, że nie mógł mi pomóc odzyskać pamięci, ale był.. Nie czułam się taka samotna... W pewnym sensie...
No nic.. Są maile.. Telefony...
Wrócę tam,spędzę miły wieczór na rozmowie o niczym.. A jutro pomyślę co dalej..

Otarłam łzy... Ogarnęłam włosy, poprawiłam sukienkę i patrząc na czubki butów wyszłam z łazienki.
i....stanęłam jak wryta !


Obok Eugena stał TEN facet !!


TEN który wpadł na mnie na ulicy! Ten,który siedział wczoraj w fotelu.. ON......
POPATRZYŁ mi prosto w oczy


No nie, za dużo niespodzianek jak na jeden wieczór....

-Sophie- to mój brat - Edward...
no tak.. "nigdy" bym się nie domyśliła... ten sam kolor włosów.. ten sam niemal kolor oczu... te same nonszalanckie ruchy...


Stałam jak sparaliżowana....
-Znam Pana.. to Pan mnie sledził !
prawie zaczęlam krzyczeć - To Pan czeka na mnie w tym hotelu!!

-NIE, TO JAKAŚ POMYŁKA...! proszę pozwolić wytłumaczyć.. szedłem za Panią kilka dni temu- tak..jestem fotografem mody, pracuję dla znanej agencji.. kiedy Panią zobaczyłem.. wydała mi się Pani tak zjawiskowa, że w milczeniu za Panią szedłem.. chcac porozmawiać.. wyszukuję talenty..
ale potem pod hotelem odwróciła się Pani i poznałem..
-CO?! MNIE?!! ZNA MNIE PAN????
- nie... jaa.. wtedy, kiedy Eugen ..jechał na spotkanie ze mną.. Znałem Panią ze szpitala.. i dlatego wiedziałem że TO Pani...a wczoraj czekałem tu na brata... widziałem jak znika Pani w windzie..
- tak.. ja też Pana.. ale nadal nie rozumiem....

- Edward to mój starszy brat - zaczął Eugen - nasze rodowe nazwisko... to Bugatti... Edward, jako starszy powinien przejąć rodzinne interesy.. ale po kłótni z ojcem.. cóż... ja muszę się wszystkim zająć.. dlatego muszę wracać..
Edward krąży między Nowym Jorkiem, Paryżem a Mediolanem.. nie chce wracać...

-Dość - syknał Edward- Sophie chyba to nie interesuje... a my mamy jeszcze kilka rzeczy do omówienia..
będziemy w kontakcie
-Zadzwonię- szepnał Eugen i.. spotkanie zostało zakończone..

Pożegnali sie i wyszli.
Ja wróciłam na górę...

Eugen... Edward... ja..... Edward......

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Zadzwonił !!!!

Mój tajemniczy nieznajomy....
Dziś wieczorem mam spotkanie z Eugenem...
Umówiliśmy się w hotelowym holu o 21.00

Mam mało czasu..
Szybki prysznic i biegnę..
strasznie się denerwuję.. czego się dowiem??

biel i czerń od Chanel bedą chyba odpowiednie?...
  • awatar Ayu&Ana: Jak najbardziej będą, klasyka to w końcu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Muszę wyjechać !!
To miasto- mimo iż znam je coraz lepiej w swej krętości uliczek - niczego mi nie przypomina..
Tu nic się nie dzieje! Nic takiego co sprawiłoby że mnie olśni, że sobie przypomnę..

Czekam tylko na spotkanie z Eugenem, może to coś wyjaśni.. A on się nie odzywa.

Dziś gdy ze śniadania wracałam do pokoju, w holu zauważyłam znajomą (??!!) twarz..
Nie..nie całkiem znajomą.. znaczy...
Dopiero po chwili dotarło do mnie że to ten dziwnie ubrany narwaniec sprzed kilku dni..
Siedział w najdalszym kącie ciemnego korytarza,mimo to go zauważyłam.. On mnie nie - był zajęty czytaniem gazety..
Czy on mieszka w moim hotelu? Czy znalazł się tu przypadkiem... Taak.... Przecież mógł się z kimś umówić i czekał..
Mam obsesję.. Dopowiadam sobie historie.
Ale to dlatego,że ciągle nic nie pamiętam.. że staram się dopasowywać ludzi już raz widzianych w dziwnych okolicznościach do mojego byłego życia...
Tak czy inaczej - zawsze noszę ze sobą aparat.. Wykorzystałam chwilę i zrobiłam mu zdjęcie..
teraz wpatruję się w ten profil.....



Z ciekawych rzeczy- odrastają mi włosy... Miałam przeczucie - NIE JESTEM blondynką
Peruki jeszcze zostawię, ale muszę poszukać nowej RUDEJ jak marchewkowe pole po zbiorach....

Od słońca uwydatniły mi się też piegi na nosie ..
Na policzkach.. Pasują do moich zielonych oczu..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Mam tu swoją ulubiona kafejkę. Mieści się na tzw Starym tutejszym Mieście.. Zabytkowe kamieniczki, w oknach kwiaty.. uśmiechnięci turyści..
w cafejce siadam zawsze przy stoliku pod ścianą. Widzę stąd zarówno całe wnętrze, jak i mały placyk na zewnatrz. Nispiesznie piję popołudniową kawę, czytam książki, stąd piszę..
Dziś stało sie coś, co ciągle chodzi mi po głowie..
Zanim weszłam do środka, wpadł na mnie mężczyzna. Dosłownie -wpadł ! Najwyrażniej biegł gdzieś, na pewno się spieszył.. Gdy się zderzyliśmy, wypadły mu z ręki teczki z jakimiś papierami. Oczywiście chciałam mu pomóc w zbieraniu tego bałaganu, on jednak stał jak wmurowany i tylko patrzył na mnie swoimi brązowymi oczami.. Kartki porywał wiatr, deptali przechodnie a on - jak skamieniały..
Zapytałam - człowieku, co z Tobą?!
wymamrotał nic.. nic.. to pani.. to ja już...
i dopiero wtedy zgarnął byle jak, ten fruwajacy bałagan i odszedł.. oglądajac sie jednak ciągle..
Stałam nieco osłupiała.. Patrzyłam na oddalającego sie meżczyznę.. Był wysoki, miał brązowe włosy, jego ubiór... Teraz o tym tak myślę.. mial długi ciemny płaszcz, koszulę ze stójką.. ogólnie był.. jak nie z tej epoki
i co on tam mamrotał??
Dziwne to wszystko.. dziwne..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziwne to miejsce...
Z jednej strony pełne czarodziejskiego uroku.. znalazłam już kilka wąskich uliczek, którymi ledwie przecisną się dwie osoby idące obok siebie, gdzie w oknach wystawione pelargonie snują swój mdły zapach i słychać tykanie zegara echem odbijające się jakby o bruk...
z drugiej strony to miasto nie śpi nigdy..
ciągły warkot samochodów, "krzyk"syren karetek i wozów policyjnych, klaksony które nie milkną.. i ludzie... potoki, rzeki, morza.. OCEANY ludzi wylewających się na ulice z domów, stacji metra.. zewsząd??
to nie jest moje miejsce, choć gdy zastanawiam się - wiem że takie życie w biegu nie jest mi obce..
Już podjęłam decyzję. Po spotkaniu z Nieznajomym wyjadę. Dokąd? tego jeszcze nie ustaliłam. Napewno będzie to zależało od tego, czego się dowiem.. Jeśli będzie sens szukać śladów przeszłości - poszukam ich.. Choć z dnia na dzień mniej o tym myślę, staram się żyć bierzącą chwilą.. Nie dręczą mnie już pytania bez odpowiedzi. Te kilka dni wyciszyło mnie.
Mimo wygód jakie mam w hotelu nie oglądam telewizji, nie słucham wiadomości. Telefon milczy. Dobrze że mam ten laptop....
Gdy wczoraj leżałam w wannie przyrównałam siebie w myślach do poczwarki czekającej na zmianę w motyla w swoim ciasnym mieszkanku-kokonie..
Ja motylem?? Chyba takim białym kapustniczkiem
  • awatar DollyPop: Wreszcie wróciłaś! :)
  • awatar Alishia: wiesz, może twój motyl jest wewnętrzny - wrażliwość, którą chowasz pod powłoką przemyśleń . Nie chcę się mądrkować i dlatego wybacz mi za tą nietrafną teorię ...
  • awatar luci_fair: Widzę, że wróciłaś do historii. Oby na dobre :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Deszczowo dziś..
Deszcz przez cały dzień dzwonił w szybki, mimo to postanowiłam wyjść.
W przewodniku, który wzięłam z recepcji znalazłam mapkę Starego Miasta. To nie było daleko od hotelu, więc przeszłam się. Chwilowo przestało padać, mogłam więc skacząc między kałużami rozkoszować się wolnym od spalin powietrzem. Tuż za pobliskim skwerem,w osłoniętym od deszczu zaułku stał starszy meżczyzna. Przed nim na prowizorycznym stoliku z drewnianej skrzynki po owocach były porozkladane jakieś starocie. Przystanełam zaciekawiona. Co takiego nie jest juz warte wspomnień, ze wystawia się to na ulicy?
Leżało tam kilka książek, dwie brudne maskotki, okulary z uszkodzonym szkiełkiem i wyszywany cekinami notesik.. Sięgnełam po niego i przeglądnełam kilka kartek. Był częściowo zapisany ładnym, równym pismem.. Nie było dat, ale karteczki były troszkę pożółkłe... Znów zaczęło padać, wiec szybko kupiłam ten notesik i weszłam do małej kawiarenki.
Zamówiłam kawę, dwa ciastka i juz mialam sięgnać po notesik gdy zaczał dość natarczywie dzwonić gdzieś telefon. Dzwonił i dzwonił.. a ponieważ dźwięk był bliski i głośny pomyslalam, że to może MÓJ telefon ??!!
Odkad go znalazłam w walizce, nie zadzwonił ani razu.. Był ciagle włączony, tak na "wszelki" wypadek... ale nie dzwonił.... Aż do teraz..

Odebrałam...
-HALO ????!
-Halo... Dzień dobry.. Mam na imię Eugen.. Właściwie się nie znamy.. Muszę Pani cś wyjaśnić.. Byłem świadkiem Pani wypadku.. To ja Panią wyciagnałem z tego auta.. zanim. zanim ono spadło.. Odwiedzałem Panią w szpitalu, ale nie odzyskiwała Pani przytomności.. Potem musialem wyjechać, ale nie chciałem tracić kontaktu.. więc.. pozwoliłem sobie zostawić ten telefon z numerem... Naprawdę przepraszam za to wścibstwo, jednak bałem się że już się nie spotkamy.. Dzwoniłem do szpitala, ale już tam Pani nie było i nikt nie wiedział gdzie mozna Pani szukać... Miałem nadzieję że telefon będzie włączony.....
Halo? Nie odzywa się Pani.. Za kilka dni bedę w mieście... czy możemy się spotkać...?

Nie dzywam się.... A CO MAM POWIEDZIEĆ?!
Serce mi wali tak, że mało nie wyskoczy....

-TAK! Chcę się spotkać !! Oczywiście !!

-Świetnie, więc pozwole sobie za kilka dni znów zadzwonić i dokładnie się umówimy... Mam nadzieję że dobrze się Pani czuje...

-Dziekuję.. Będę czekała.....

RANY.... Pewnie że będę czekała !!

Nagle wszystko stało się nieważne..
Więc chłopak z mojego snu to nie zjawa..
Więc się spotkamy.. Co ja mu powiem ?Ile słów potrzeba aby mu podziękować za uratowanie życia?

Zamyślona dopiłam kawę, i za nic majac padający deszcz snułam się bez celu po mieście...
Do hotelu wróciłam nocą.. Bez kolacji położyłam sie do łóżka i nie wiem kiedy zasnełam...



  • awatar DollyPop: @Syldusia: NARESZCIE!!!! Doczekałam się ;)
  • awatar Syldusia: będzie :) już wracam.....
  • awatar DollyPop: Czy będzie CIĄG DALSZY tej historii??? Ilekroć do Ciebie zaglądam, to zawsze z nadzieją, że zobaczę nowe zdjęcia... ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Śnił mi się wypadek.
To dziwne, przecież właściwie nic nie pamiętam..
i... śnił mi się jakiś mężczyzna / chłopak ... ?
mówił coś do mnie...
bardzo starałam się Go zrozumieć, ale teraz nic już nie pamietam... a tak bardzo chcę pamiętać..

Od kilku dni nie wychodzę z hotelu.
Rozkoszuję się piękną panoramą miasta.. wygodnym łóżkiem.. kąpielami w pianie ....
Muszę się jednak ruszyć,, zacząć coś ze sobą robić.. szukać.. pytać..dociekać...

 

 
Długo wyczekiwana chwila...
Mam wypis !!
Rano czym prędzej pozbierałam swoje rzeczy do zniszczonej walizki, pożegnałam się serdecznie z pielęgniarką, podpisałam stosowne dokumenty, zamówiłam taksówkę i.. po prostu uciekłam !! Zostawiając za sobą wszechobecny zapach szpitala...
Pojechałam do centrum. Wysiadłam na ulicy pełnej ekskluzywnych butików.
Wzrok mój padł na niewielką witrynę, gdzie wisiała jedna jedyna biało-czarna sukienka.
Mogłam pozwolić sobie na zakupy w najdroższym sklepie na tej ulicy. Nie wiem skąd.. Ale wiem że pieniądzy mi nie brakuje...
Ekspedientka, widząc wysoką i szczupłą ale bladą kobietę w dziwnej czapce i podniszczonym prochowcu do połowy łydek (ubrania pożyczone od mej przemiłej pielegniarki) z pewnością nie oceniła mnie jako swej najlepszej klientki w dniu dzisiejszym..
O jakże się myliła...
Na czarne okulary, dwie pary butów, awangardowy płaszcz, jeansy, spódnicę, bluzkę i kaszmirowy bezrękawnik, wydałam u niej tyle, ile ona nie zarobi w rok na swej nędznej posadzie..
Pożyczone ciuszki prosiłam o zapakowanie i wystrojona wyszłam szukać hotelu.
Chiałam odpocząć.. Chciałam ciszy, gorącej kąpieli w pianie, wytwornej pościeli i kolacji do łóżka..
Kiedy szłam powoli ulicą pełną zabieganych przechodniów, trajkoczących turystów, potrącana co chwila przez rozbawione nastolatki w oczy rzczucił mi się wysoki Murzyn w czerwonej liberii.. Stał po drugiej stronie ulicy na tle oszkonych drzwi. Było w nim coś znajomego..
Przystanęłam. Jak zahipnotyzowana patrzyłam w jego spokojną twarz..
Nagle, jakby ponad tłumem nasze oczy spotkały się..
Dugo patrzył, potem lekko skinał głową i usmiechnął się..
Nogi mi się ugięły.. iec jednak mnie zna ??!!
Nie zwracajac uwagi na trąbiące samochody przebiegłam przez ulicę.
-Czy ja Pana znam ??!! zapytałam bez tchu..
- Nie sądzę -odparł on - witamy w hotelu Astoria..
-Ach tak... witam.. - mruknęłam i weszłam do środka.
Przecież gdzieś muszę się zatrzymać.

Zanim podeszłam do recepcji usiadłam w holu.
Rozbolała mnie glowa. Znów ten przenikliwy ból, jakby błysk światła i za chwilę wszystko dobrze.. Lekarz uprzedzał mnie że tak może być..

Wstałam, poprosiłam o pokój. Bagażowy z niemałym zdziwieniem odebrał moja walizkę i zaprowadził mnie do pokoju. Właściwie dwupoziomowego apartamentu, bo wybrałam najlepszy pokój jaki mieli - cena wygórowana, ale i lokal okazał się wspaniały. Składa się z pokoiku i łazienki, na górę prowadzą kręte ale wygodne schodki.. a tam.... marzenie.. owalny pokój, niemal cały oszklony (łącznie z kopułką na suficie). Widok na całe miasto, teraz gdy to piszę widać już tysiące światełek...
Chyba zostanę tu na dłużej
 

 
Wiele dni minęło...
Potworne migreny powróciły, wiec mnie zarzymano w szpitalu..
Wolałam cały czas spać niż mysleć o tym co jeszcze może mnie spotkać, dlatego też w kącie stała walizka z laptopem..
Ta miła pielegniarka, która się mną opiekuje (widząc w jak podłym jestem nastroju) sprawiła mi dziś ogromną radość
Po południu, gdy leżałam na łóżku kolejny raz licząc pękniecia farby na suficie - przyszła do mnie i oznajmiła że pozwoliła sobie zaprosić kogoś do mnie..
Zanim pomyslałam kto to może być, wszedł niewysoki opalony jegomość a za nim pielegniarze wciagneli dwie duże czarne walizy na kółkach...
Pan miał na imię Giuseppe i był chyba Włochem.
Pielęgniarka zręcznym ruchem zdjęła mi bandarze z głowy i zanim zasłoniłam moją łysa głowę oczom moim ukazała się zawartość czarnych bagaży...
Były tam misternie poukładane wszelkiego rodzaju peruki, treski, dopinki i kolorowe pasemka włosów ! Lekko zszokowana postępowaniem pielegniarki i zawartością bagażu gościa usiadłam oniemiała na łóżku.
Okazało się że klinika współpracuje z najlepszym w mieście zakładem perukarskim, a ponieważ ja wcześniej czy później potrzebowała bym pomocy....
Przez trzy godziny przymierzyłam chyba ze trzy tuziny peruk nie mogłam sie zdcydować w której mi najlepiej...
Zdecydowałam się na długą,w pieknym ciepłym kolorze ni to brązu- ni to rudości.. Signor Giuseppe cały czas biegał koło mnie z małym grzebykiem, co chwila cmokając mi niemal w ucho, a na koniec tej sesji zrobił zdjęcie...

Pojutrze dowiem się czy w końcu opuszczę klinikę..
Przez ostatnie dni tysiace pytań w mojej duszy ucichły, ale to chwilowe.
Bedę musiała zmierzyć się z rzeczywistością..
Ale juz jako nowa ja
 

 
Wczoraj miałam koszmarny sen..
Obudziłam się z krzykiem, byłam tak roztrzęsiona, że aż moja pielegniarka podala mi coś na uspokojenie..
wyjęłam jeszcze raz wszystkie rzeczy z walizki..
Bliżej przyjrzałam się kopercie z biletem lotniczym..
By wystawiony na nazwisko Sophie Domuya i.. to wszystko co mozna było odczytać. Reszta była zalana jakimś płynem, który rozpuscił nadruk..
oczywiście zadzwoniłam do lini lotniczych.. Jednak odmówiono mi podania jakichkolwiek informacji. Mówiłam że to mój bilet, że miałam wypadek.. Nic nie pomogło..
Kiedy już zrezygnowana miałam zamknąć wieko walizki, zauważyłam że podszewka w jednym miejscu lekko odstaje. Widelcem, który akurat miałam pod ręką rozprułam materiał.. rozczarowałam się, bo znalazłam tylko kilka pustych kartek.. schowałam je tam spowrotem.


Przed chwilą skończył się wieczorny obchód..
Jutro czekają mnie ostatnie badania, a pojutrze.. najdalej za dwa dni bedę mogła stad wyjść !
Cieszę sie, a jednocześnie ogarnia mnie przerażenie.. Nie mam nic, prócz tej jednej starej walizki z kilkoma rzeczami, które są dla mnie jedną wielką zagadką...

Z okna kliniki widać reklamę hotelu w centrum..
Jutro zamówię tam pokój, i pomyślę co dalej..
 

 
Nie wiem od czego zacząć..
Może od tego co wiem...
Mam na imię Sophie..
Kilka dni temu obudziłam sie w na szpitalnym łóżku w prywatnej klinice..

Nie wiem jak się tu znalazłam.. Pielęgniarka, która się mna opiekuje powiedziała że miałam wypadek.. Mój samochód wypadł z drogi.. Ponoć w ostatniej chwili wyciągnał mnie z niego jakiś mężczyzna, wezwał karetkę, policję.. Był tu kiedy mnie przywieziono.. Odwiedzał.. ale ponieważ nie odzyskiwałam przytomności, a on musiał wyjechać.. Nie wiem kto to.. na dzień przed moim przebudzeniem zostawił dla mnie walizkę - to podobno wszystko co udało mu się wyciągnać z mojego auta zanim to spadło z urwiska..
Nie od razu sięgnęłam po to co tam było..
czułam się ogłuszona wypadkiem, ogłupiona lekarstwami.. i.. co najgorsze nie mogłam sobie niczego przypomnieć !!
Dni mijały mi na patrzeniu w sufit, noce to senne koszmary..
Walizka - duża, zniszczona.. To raczej kufer podróżny.. To w niej była koperta z biletem na nazwisko Sophie Domuya - stad wiem, że.. to chyba ja.....
Kilka ubrań, żadnego dokumentu.. Kosmetyczka w niej typowe dla kobiety przybory: tusz do rzęs, pomadka, cienie, lakier do paznokci, chusteczki, małe nożyczki, krem do rąk, perfumy, grzebień..
W metalowej kasetce był miniaturowy aparat fotograficzny, okulary (czy ja ich potrzebuję ??) srebrny łańcuszek, telefon komórkowy i.. mały srebrny kluczyk... W walizce był też laptop i mały miś... czy to moja zabawka ? maskotka ?? czy wiozłam ją dla kogoś ?? może mam dziecko.. choć tak nie czuję..
Znalazłam też piękną, chyba starą broszke z kameą..
Teraz najciekawsze.. Oczywiście pierwsze co zrobiłam gdy zobaczyłam laptop i aparat fotograficzny- zaczełam przegladać zawartośc..ale i laptop i aparat i telefon.. były zupełnie PUSTE ! Jakby nowe.. nie używane.. to dziwne..

Poprosiłam pielegniakę aby mi zrobiła kilka zdjeć.. Nie poznaje tej kobiety w bandażach na głowie.. a to przecież JA...

Kim jestem ? Kim byłam ? Kim bedę ?
Za kilka dni, po wszystkich badaniach bedę mogła stąd wyjść.. Ale co zrobie ? Dokad pójdę ?
nawet nie wiem jaki miałam kolor włosów.. musieli mi ogolić głowę do operacji..

Postanowiłam gdzieś zapisać swoje "życie" codzienne, bo przez te bóle głowy, które teraz mam. boje sie że jutro zapomnę to, co robiłam wczoraj...